AKT I. NIEWOLA
Scena 1
(Ciemność. Powoli wyłania się z niej postać DRACJI, odziana w szatę pociemniałą od kurzu dróg i dymu fabryk, które jeszcze nie powstały. Rozgląda się, jakby czegoś szukała.)
DRACJA: Gdzie jesteś, Wolnico moja? Gdzie się skryłaś, com cię przy sobie dzień i noc nosiła? Byłaś mi światłem, kiedy noc zapadła, byłaś mi głosem, kiedym milczeć miała.
Teraz w mej piersi tylko echo błądzi, jak wiatr po polu, które nikt nie zbiera. Skarland cię zabrał, jak się bierze dziecko z kolebki matce, co go bronić nie zdołała.
(Pauza. Dracja osuwa się na kolana.)
O ziemio moja, cóżeś uczyniła,
że wolność twoją obca ręka wzięła?
Czyś winna była temu, żeś uboga,
czy temu tylko, żeś była nam droga?
Przez lata patrzyłem, jak cudze rozkazy
pisano na naszych drzwiach i urzędach.
Mówiono nam: „Tak ma być”.
I wielu odpowiadało: „Niech będzie”.
Cóż mi po ziemi, po rzekach, po lasach, jeśli nad nimi cień nie mój panuje? Cóż mi po ludziach, co mym ludem zwą się, jeśli ja sama sobą nie rozporządzam?
Scena 2
(Wchodzi CHÓR LUDU DRACKIEGO — głosy zbiorowe, niewidzialne twarze.)
CHÓR: Płacz, Dracjo, płacz, bo płakać ci wolno, choć nic innego już wolno ci nie jest. Twoje pola orzemy nie dla siebie, twoje fabryki dymią nie dla nas.
DRACJA: Słyszę was, dzieci moje, i wasz płacz w mym własnym płaczu się rozpuszcza, miesza. Jam jest wasza matka, lecz i ja dziś sierota... sierota po wolności, którą mi odjęto.
CHÓR: Powiedz nam, matko, czy to już na zawsze? Czy Wolnica powróci, czy to sen daremny?
DRACJA: Nie wiem, dzieci. Dziś wiem tylko jedno: że ból, gdy się go nazwie, mniej dusi w gardle.
Scena 3
(Z drugiej strony sceny pojawia się SKARLAND — postać w zbroi z metalu i papieru, triumfująca, chłodna.)
SKARLAND: Płacz sobie, Dracjo, łzy nikomu nie szkodzą, dopóki płyną cicho, dopóki nie żądają. Twoja Wolnica u mnie dobrze strzeżona, w komnacie, do której klucza tobie nie dam.
DRACJA: (podnosząc głowę) Skarlandzie, ty, coś mi wydarł to, co moje, myślisz, że milczenie moje to zgoda? Ja jestem ziemią, a ziemi się nie zabiera na zawsze... ziemia pamięta, choćby wiek przeminął.
SKARLAND: Pamiętaj sobie, ile chcesz, Dracjo. Pamięć bez mocy jest jak wiatr bez żagla.
(Skarland odchodzi, śmiech jego cichnie w oddali. Dracja zostaje sama z Chórem.)
DRACJA: Boże... jeśli jakiś nade mną jeszcze czuwa... czy to jest kara, czy tylko próba? Nie wiem już, gdzie kończy się mój grzech, a gdzie zaczyna cudza, zimna wola.
(Zaciemnienie.)
AKT II. ROZPACZ I ZWĄTPIENIE
Scena 1
(Dracja siedzi sama, otoczona ciemnością. Głos jej jest już cichszy)
DRACJA: Mówili mi, że kto sprawiedliwy, temu świat prędzej czy później odda, co zabrano. Gdzie jest ta sprawiedliwość? Ja czekam, a lata płyną jak rzeka, która nie zna brzegu.
Czy wolność to jest dar, który się traci raz na zawsze, jak młodość, jak dzieciństwo? Czy może ja sama byłam zbyt słaba, by utrzymać przy sobie to, co miałam?
(Wchodzi Chór, tym razem cichszy, niepewny.)
CHÓR: Nie oskarżaj się, matko, boś ty niewinna. To siła większa od ciebie cię zgięła.
DRACJA: A jednak... gdybym silniejsza była, czy Skarland zdołałby mnie tak łatwo zgiąć? Gdzie się podziała moja duma, moje granice, com je tak lekko oddała w cudze ręce?
Scena 2
(Dracja wstaje, chodzi niespokojnie.)
DRACJA: Powiadają mędrcy, że cierpienie hartuje, że z popiołu powstaje to, co silniejsze. Ale ja nie chcę hartu kupionego bólem dzieci moich, co w niewoli dorastały.
Nie chcę mądrości, która płynie z krzywdy. Wolałabym być głupia i wolna, niż mądra, cierpliwa i skuta.
(Pauza. Głos Dracji łamie się.)
Czy to jest koniec? Czy dzieje państw tak się kończą... cichym zgaśnięciem imienia, aż ktoś na starej mapie znajdzie ślad i zapyta: „A cóż to była za kraina”?
Scena 3
(Chór podchodzi bliżej, otacza Drację.)
CHÓR: Pamiętamy Wielgród, nim jeszcze powstał, pamiętamy pierwsze twoje kroki, matko. Byłaś słaba, to prawda... ale byłaś. A być, choć słabym, to już jest coś więcej niż nic.
DRACJA: (cicho) Więc mam czekać. Czekać i nic więcej?
CHÓR: Czekać... i pamiętać. To już jest opór. Pamięć, matko, to pierwsza z naszych armii.
(Dracja osuwa się, jakby zasypiając z wyczerpania. Światło gaśnie.)
AKT III. POCIESZENIE
Scena 1
(Dracja śpi. W ciemności pojawia się WOLNICA — postać jasna, niematerialna, jak wspomnienie lub przeczucie.)
WOLNICA: Dracjo. Dracjo, obudź się. To ja.
DRACJA: (budząc się, nie wierząc) Wolnico? Czy to sen? Czy naprawdę stoisz przede mną, czy cię sobie tworzę z tęsknoty, która już rozumu nie słucha?
WOLNICA: Jam prawdziwa, choć mnie dziś nie widać tak, jak widziałaś mnie dawniej... w mundurze, w fladze, w słowie wolnym na kongresie. Dziś jestem w tobie, głębiej, niż myślisz... w każdym dziecku, co się jeszcze rodzi, w każdej myśli, której Skarland nie skuł.
DRACJA: Ale ja czuję się pusta. Bez ciebie jestem tylko ziemią bez imienia.
WOLNICA: Ziemia bez imienia wciąż rodzi zboże, Dracjo. Imię wróci, jeśli ty nie przestaniesz siać.
Scena 2
(Wolnica podchodzi, kładzie dłoń na czole Dracji — gest błogosławieństwa.)
WOLNICA: Nie przyszłam cię pocieszyć pustym słowem. Przyszłam ci powiedzieć: wstań i buduj. Nie czekaj, aż ktoś inny mnie odda... ty sama musisz mnie sobie odzyskać.
DRACJA: Jak? Jestem sama, a Skarland silny.
WOLNICA: Nie jesteś sama. Twój lud, com go widziała płaczącym w drugim akcie... on cię wesprze. Siła nie leży tylko w wojsku, w murach... leży w tym, że wciąż mówisz swoim głosem.
(Wolnica zaczyna blednąc, jakby rozpływała się w świetle poranka.)
WOLNICA: Idę już, Dracjo. Ale nie odchodzę... jestem tam, gdzie ty zdecydujesz, by mnie szukać.
(Znika.)
Scena 3
(Świt. Dracja stoi wyprostowana, inna niż na początku. Wchodzi Chór, a za nim, w oddali, cichnący cień Skarlandu.)
DRACJA: Ludu mój, otrzyjcie łzy. Dość mieliśmy żałoby, co nas trzymała za gardło. Dziś budujemy: drogę po drodze, miasto po mieście, urząd po urzędzie.
CHÓR: Matko, więc wracasz? Więc to już nie sen?
DRACJA: Wracam... nie dlatego, że mi ktoś pozwolił, lecz dlatego, że sama postanowiłam wrócić.
(Wchodzi GŁOS PRZYSZŁOŚCI — nie postać, lecz światło i dźwięk, jakby dobiegający zza horyzontu lat.)
GŁOS PRZYSZŁOŚCI: Dracjo, widzę cię... nie już w niewoli, lecz przy stole, gdzie sama stanowisz prawo. Widzę Wielgród, widzę Silwergród w dymie fabryk, co pracują na twój, nie cudzy, rachunek.
Widzę Kongres, w którym twój lud decyduje. Widzę drogi, którymi jeździsz, dokąd chcesz. To jeszcze nie jest teraźniejszość... to dopiero ślad, który zostawiasz, idąc ku niej.
DRACJA: (do Chóru, z mocą) Więc idźmy. Niewola była naszą lekcją, nie naszym wyrokiem. Dziś zaczynamy pisać dalszy tren... ale już nie żałobny. Tren odbudowy. Tren, który się śpiewa, idąc naprzód, a nie klęcząc w miejscu.
CHÓR: (RAZEM MOCNO) Dracja się zaczęła, Dracja się zaczyna, Dracja się zacznie.
(Światło rośnie. Zasłona.)
KONIEC
WZD:
Dragen
- Iwan Lisendorff • Stempel
- Posty: 518
- Rejestracja: śr cze 03, 2026 4:11 pm
-
ODZNACZENIA
Re: Dragen
VIVAT!!! BRAVISSIMO!!! CÓŻ ZA SZTUKI DZIEŁO OCZY WIDZĄ ME!!! SLAVA DRACJA!!!
СЛЯВА ДРАЦЯ!!! СЛЯВА НЕЗАВИСИМОСТ!!! СЛЯВА РОЗВУЙ!!! СЛЯВА РАВЕНСТВО!!!
СЛЯВА ДРАЦЯ!!! СЛЯВА НЕЗАВИСИМОСТ!!! СЛЯВА РОЗВУЙ!!! СЛЯВА РАВЕНСТВО!!!
- Eryk Hohland • Stempel
- Posty: 212
- Rejestracja: czw cze 25, 2026 10:23 am
-
ODZNACZENIA
Re: Dragen
piękne, sztuka na pewno zostanie wystawiona oraz studiowana jako wzór patriotyzmu w sztuce literackiej 

- Anton Talanov • Stempel
- Posty: 215
- Rejestracja: śr kwie 29, 2026 7:47 pm
-
ODZNACZENIA
Re: Dragen
Dziękuję bardzo za tak miłe słowa. Utwór jest oparty na temat niewoli skarlandzkiej a to idealnie bo już niedługo rocznica. Sam osobiście nienawidzę skarlandu i mam do nich żal za te chwile niewoli
- Iwan Lisendorff • Stempel
- Posty: 518
- Rejestracja: śr cze 03, 2026 4:11 pm
-
ODZNACZENIA