
Drodzy Studenci, Drogie Studentki, Szanowni Zebrani,
W ostatnich dniach spotkaliśmy się z tematem niezwykle dla Dracjan trudnym. Otóż to sprawa naszego własnego języka narodowego. Jak wiemy, Dracjanie od lat wielu żyją na Pollinie okazując swą odrębność narodową. Obywało się to poprzez wiele czynników, jak chociażby poprzez życie w żółtych jurtach na vaarlandzkim OBPP, migrując wzdłuż rzek, poprzez wieloletnią walkę o własne państwo, a także pielęgnowanie własnej kultury rozwijanej na przestrzeni dekad. Cóż by nie rzec, Dracja jest po prostu najlepsza i każdy się z tym zgodzi. Nasz język jednak przez wiele lat ulegał degradacji. Na początku kiedy emigranci zarobkowi wyjeżdżali do Rusowii i Cesarstwa Niemieckiego za płacą, lub do BRD za porządkiem, tracąc przez ten czas więzy narodowe i ucząc się języków które dawały wtedy pozycję, prestiż i perspektywy. Później sprawa się jeszcze bardziej pogorszyła, a to za sprawą okresu "Niewoli Skarlandzkiej", która przyniosła nam nie tylko stagnację i hańbę, ale też jeszcze większy upadek języka. W KS Dracjanie zmuszani byli do nauki znienawidzonego dziś języka zwanego potocznie przez Dracjan "valenckim żargonem", co naturalnie doprowadziło do jeszcze większego kryzysu języka drackiego. Ostatni cios przybył wraz z wielką emigracją z Vaarlandu na Nordatę. Wtedy to odbyło się masowe nauczenie języka polskiego, zwanego na Pollinie mową wspólną.
Cóż pozostało więc z naszego języka dziś? Po wymieszaniu się drackiego i polskiego w DRLD, większość nie pamięta swojego rodzimego języka, ale nie wszyscy. Obszary wiejskie gdzie mieszkają jeszcze Brodryjczycy nadal pamiętają język dracki, choć już dość zmieszany z innymi na przestrzeni lat. Dane mówią że jedynie około 60% Dracjan umie w stopniu komunikatywnym porozumieć się po dracku, a jedynie 24% uznaje dracki za swój pierwszy język.


