Marszałek Eryk Hohland przybył dziś do Brzezińca, aby spotkać się z przedstawicielami organizacji „Solidarność”. Celem wizyty było rozpoczęcie dialogu z robotnikami oraz przekonanie ich, że współpraca z władzami może przynieść więcej korzyści niż wzajemna konfrontacja.
Po przybyciu na miejsce okazało się jednak, że na spotkaniu nie pojawił się założyciel organizacji, Lech Wałęsiak. Obecni robotnicy przekazali marszałkowi niepokojące informacje. Według ich relacji Wałęsiak kilka dni wcześniej stawił się w pracy pod silnym wpływem alkoholu. Podczas kłótni z prezesem zakładu miał rzucić w jego kierunku butelką wódki. W konsekwencji został natychmiast zwolniony dyscyplinarnie. Od tamtego dnia, jak twierdzili zebrani, nikt z uczestników spotkania nie miał z nim kontaktu i jego miejsce pobytu pozostaje nieznane.
Po wysłuchaniu relacji robotników marszałek Eryk Hohland zabrał głos.
„Niezależnie od tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach, szanuję Lecha Wałęsiaka jako człowieka, który potrafił przemówić do robotników i zjednoczyć ludzi wokół wspólnej sprawy. Mam nadzieję, że odnajdzie się cały i zdrowy. Chciałbym osobiście z nim porozmawiać.”
Marszałek poinformował również, że oficjalnie rozpoczyna poszukiwania Lecha Wałęsiaka, aby ustalić jego miejsce pobytu i umożliwić przeprowadzenie rozmowy dotyczącej przyszłości organizacji „Solidarność” oraz dalszego dialogu między robotnikami a władzami.
Spotkanie zakończyło się zapewnieniem, że drzwi do rozmów pozostają otwarte, a zgłoszone przez robotników postulaty zostaną przeanalizowane przez odpowiednie organy administracji.



